Kolory: żółcienie

listopad 22, 2006 - autor: malarka

Artykuły o sposobach łączenia kolorów opracowałam między innymi na podstawie książki “Kolor we wnętrzach” autorstwa Annie Sloan i Kate Gwynn, którą to pozycję serdecznie polecam z uwagi na fantastyczne, inspirujące zdjęcia – oraz, rzecz jasna wspaniałe opracowanie.

Część o psychologii kolorów opracowałam na podstawie wielu różnych źródeł, między innymi “Kolory-charakter-przeznaczenie” Bernd A.Mertz oraz “Nauka o barwach” J.W. Goethego

Żółcień cytrynowa

Spopularyzowana przez styl “empire”, w którym często łączono ją z barwą ametystu, a także z zielenią.  Doskonale podkreśla ją czerwonawy fiolet, blady błękit, szarości oraz wiele cieplejszych błękitów. W wersji najbardziej nasyconej, doskonale komponuje się w połączeniu ze współczesnym wzornictwem, czarnym tworzywem sztucznym, błyszczącymi powierzchniami.

Ciepła żółcień

Kolor masła, słoneczników, bursztynu.
Znakomita do ciemnych wnętrz oraz dużych powierzchni. Na jej tle dobrze wyglądają ozdoby, obrazy. Dobrze wygląda w połączeniu z ciemną czerwienią, błekitami, zieleniami, czernią i turkusem.

Łagodniejsze efekty osiąga połączenie szarości, jasnych brązów, seledynu, lawendy.
W małych pokojach ciepła żółcień dodaje głębi.

Blada żółcień doskonale komponuje się z purpurową czerwienią, chłodnymi błękitami, szarościami.

Ciemne żółcienie zaś z zimnymi szarościami, błękitami.

Psychologia kolorów:  żółty

Symbolizuje: słońce, optymizm, radość, pewność siebie.

Wzmacnia system nerwowy, pobudza intelekt, nastraja życzliwie, sprzyja koncentracji.
W aspekcie negatywnym wzmacnia złość, kłótliwosć, obawę, niepokój, jego nadmiar jest męczący, nieodpowiedni, brudny odcień bywa wręcz szkodliwy, jest to kolor wypalenia, zmęczenia.

Osoby, które lubią mocną żółcień to ludzie otwarci, radośni, pełni humoru. Ci, którzy wolą blady odcień tej barwy noszą w sobie utajony smutek.
Osoby, które nie lubią żółcieni boją się zawodu, mają niskie poczucie własnej wartości.

Wstęp

listopad 22, 2006 - autor: malarka

Blog o malarstwie i rozwoju osobistym. Dlaczego tak?

Być może dlatego, że to się bardzo u mnie łączy. Malarstwa można uczyć się całe życie, siebie i ludzi też.

Będę więc pisać o tym, co porusza, rozwija, uskrzydla myśli, wyobraźnię, kształtuje wrażliwość. O tym co cały czas pcha do przodu, by się rozwijać, i wzrastać. Będzie trochę o sztuce, ale … czy kocham sztukę? nie wiem, czasem kocham, a czasem nienawidzę. Nie jest więc obojętna, a to najważniejsze.

Zapraszam