Sto odcieni bieli

By malarka

To książka. Przyciągnęła mnie malarskim tytułem, malarską okładką (tak, okładka ważna rzecz, nastrój towarzyszy przez całą książkę) I nie zawiodła mnie. To opowieśc magiczna, tak magiczna jak “Uczta Babette” czy “Czekolada”. I choc ta pierwsza w odcieniach szarości i brązów, a tu rozmigotana różnorodnością kolorów i smaków Indii, to jednak nawiązująca do wspólnej, pierwotnej magii. Magii uczuc, cierpienia, zrozumienia, przebaczenia, wdzięczności. A cudowne smaki są katalizatorem, wyzwolicielem tych uczuc. Książka jest opowieścią o ludzkich losach, prawdzie i o tym, że cierpimy wtedy, gdy oddalamy się od tego, co prawdziwe, odcinamy się od jedności z naturą. Książka wciąga i nie puszcza, dopóki się jej nie przeczyta. Uwielbiam ją.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.