Mądre słowa (podobno) Wisławy Szymborskiej, które znalazłam błądząc po serwisie www.umysl.pl Przytaczam tutaj, bo warto je czytać częściej, mocno pamiętać o podstawach, pierwszych przyczynach, własnym sercu.
“Przychodziła chwila, kiedy poeta zamykał za sobą drzwi, zrzucał z siebie wszystkie te peleryny, błyskotki i inne poetyczne akcesoria i stawał w ciszy, w oczekiwaniu na samego siebie, nad nie napisaną jeszcze kartką papieru. Bo tak naprawdę tylko to się liczy. {…} Natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, zawsze będzie pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To Ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów i porażek ich ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego doświadczenia wyfruwa im rój nowych pytań. Natchnienie czymkolwiek ono jest rodzi się z bezustannego nie wiem”.